poniedziałek, 11 sierpnia 2014

_Podsumowanie wystawy 'Laurki dla świata'

   Na osowiałej-sowie trochę ucichło i choć mam kilka wersji roboczych różnych wpisów, to jednak chciałabym dokończyć temat 'Laurek dla świata', które zniknęły już ze ścian Sztukarni. 

Plakat 'Laurek dla świata' w sztukarnianej gablocie.

   Wystawa przebiegła spokojnie, choć skończyła się szybciej, niż było to planowane. Z przyczyn niezależnych ode mnie i na pewno wielu innych osób, ponieważ Sztukarnia znika z ulicy Lewickiej i aktualnie szuka innej lokalizacji.

Mój portret przy kolażach.

Tutaj razem z Karo.

Eri, która trafiła na koniec wystawy.

   Można powiedzieć, że nie była to moja pierwsza wystawa. Gdy miałam dziewięć lat na gazetce szkolnej widniały prace przedstawiające wyspy tropikalne, które wykonałam pastelami podczas tygodniowego leżenia w łóżku z powodu choroby (dziś dopowiadam sobie, że był to lévi-straussowy 'smutek tropików', ekh). Nigdy później nie przyszło mi do głowy, żeby rysować wyspy z palmami, a wystawą byłam tak przejęta, że nawet na nią nie poszłam.
   Tym razem nie było aż tak nieśmiało. Udzieliłam wywiadu do radia RDC (niestety nie słyszałam, bo zapomniałam o jego emisji) i poprowadziłam warsztaty kolażu:

Uczestniczki warsztatów.

Część rezultatów spotkania.

Teoria dotycząca techniki kolażu.

   A wracając do wystawy, w samych laurkach chodziło mi o to, że są tworzone głównie przez dzieci i stanowią raczej jedyny rodzaj wdzięczności i materialnej zapłaty dla bliskich osób. Treść takich kolorowych kartek jest zdecydowanie przyjemna ('drogi dziadku', 'życzę dużo uśmiechu', 'kocham cię'...) i zastanawiało mnie, czy byłoby tak samo w przypadku laurek wykonanych przez osoby dorosłe, które miałyby przekazać coś, niekoniecznie dziadkowi, a po prostu bliżej nieokreślonemu światu. 
   Tworząc kolaże przez ostatnie dziewięć miesięcy, dotarło do mnie, że to właśnie takie laurki autorstwa jednostki (wygodniej mówić o sobie w trzeciej osobie) stojącej pomiędzy dzieciństwem, a dorosłością. I obok barwnych kwiatów i serduszek pojawiają się słowa świadczące o melancholii i rozczarowaniu, ale jednocześnie o ekscytacji magią w swojej głowie. O poczuciu bezcelowości i niepokojach, a jednak dość uspokajającej iluzji zdarzeń i świadomości ogromu kosmosu.
   Sam pomysł wystawy pojawił się we śnie. W tym konkretnym miejscu i z takim właśnie tytułem, który prawdopodobnie w sennej projekcji pojawił się z inspiracji fragmentem mojego wiersza: 
N a r e s z c i e  r e p r e z e n t u j ę  k o s m o s,  
c h o ć  n a d a l  j e s t e m  k r o p k ą. 
W  o d ś w i ę t n e j  s u k i e n c e  
o t w i e r a m  l a u r k ę  d l a  ś w i a t a.

Kolaż z kolaży mojego autorstwa.

Tutaj także niektóre prace z mojej wystawy.

Fragmenty notesu z wrażeniami odbiorców.

Mimo, że laurkowa wystawa skończyła się,
to nie osiadam na laur(k)ach i tworzę dalej!