niedziela, 15 lipca 2012

_Wizytówki do Japonii


Przygotowałam wizytówki dla siebie i mistrza Oberbe w związku z planowanym wyjazdem do Japonii w sierpniu. Tak jak Marcin Bruczkowski pisał: w Kraju Kwitnącej Wiśni człowiek składa się z ciała, duszy i wizytówki, a Rafał Tomański uważał, że w Japonii wizytówka wyraża wręcz naszą duszę, tak właśnie starałam się choć minimalnie oddać nasz charakter na plakietce o wymiarach 9cm x 5cm, na tyle ile to możliwe.
Nie pełnię zbyt oczywistych funkcji, co jest nieco niepokojące w aspekcie tożsamościowym, ale wybrnęłam po swojemu, umieszczając na wizytówkach mini grafiki swojego autorstwa i wymieniając kilka zainteresowań. Z kolei u mistrza Oberbe aż brakowało miejsca do zawarcia wszystkich informacji przy jednoczesnej chęci zachowania w miarę ascetycznego stylu. 
Z tyłu wizytówek umieściłam nasze dane w katakanie - 'tłumacząc' znak w znak - transkrypcja na polski wyglądałaby mniej więcej tak:
* w moim przypadku: Rimika Mishiritsuka,
* a u Oberbeusza: Pushiemekku Oberebeku
[i tak zrezygnowaliśmy z zapisu imienia Przemysław, czyli: Pujiemisuuafu na rzecz bardziej 'przyswajalnego' Przemka, czyli Puśemekka].
Czytałam, że wizytówki należy traktować w Japonii z należytym szacunkiem - nie można zbyt szybko schować plakietki rozmówcy - trzeba poświęcić chwilę, żeby poczytać, co na niej napisano i najlepiej pokiwać z uznaniem głową, nawet gdy nie zna się japońskich znaków, w jakich jest zapis danych towarzysza. Podobno należy też uważać na miejsce, do którego chowa się wizytówkę. W niektórych japońskich restauracjach są specjalne podpórki-stojaki przeznaczone do trzymania ich na widoku podczas spotkania. Na koniec warto przenieść je do wizytownika, zamiast do kieszeni, gdzie mogłyby się pognieść (przecież: wizytówka = dusza). Japońscy biznesmeni mają zazwyczaj specjalne albumy/klasery, w których przechowują zebrane kartoniki od wielu lat, co wydaje mi się fantastycznym pomysłem i jeśli będzie okazja do zbioru sporej ilości wizytówek, zapewne przejmę ten zwyczaj kolekcjonowania plakietek.
Skąd taki rytuał wizytówkowy w Japonii? Tak jak w średniowiecznej Europie rycerze nosili z dumą swoje herby, tak i w Japonii zakładano rodowe symbole. W momencie dyfuzji kulturowej z Zachodem, wizytówki w Japonii stały się oznaką statusu, choć aktualnie straciły swój prestiżowy wydźwięk i ich wymiana stała się zjawiskiem powszechnym, ale unikalne obrzędy zachowano, np. podając wizytówkę rozmówcy, trzyma się ją w obu dłoniach i wiele innych zwyczajów, wspomnianych już wcześniej.
To są informacje z przeczytanych książek. Zamierzam zweryfikować je już za miesiąc!





Na razie to takie intro mini-impresji, które może przerodzą się w prowadzenie bloga o Japonii. 
お元気で, czyli ogenki-de, czyli trzymajcie się!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz