wtorek, 10 lipca 2012

_Tomasz Pułka nie żyje

nie pisz wierszy o przemijaniu życia, bo potem cytują je w statusach po twojej śmierci.
 każdy chce odcisnąć jakiś stempelek w kursywie, żeby znaleźć lepsze zastępstwo dla zbioru znaków: otwarty nawias - gwiazdka - zamknięty nawias.
tak jak w lutym kot w pustym mieszkaniu szymborskiej, tak teraz ten niefortunny wiersz 'ukraina 9' tomasza pułki. szymborska i pułka w jednym zestawieniu - tu powinno nastąpić rozkoszne, pułkowskie 'hehe'.
żył krócej niż wszyscy młodo umarli poeci.
lubiłam go na tyle, na ile go znałam. kilka miłych wspomnień. napisał kiedyś w swoich impresjach rudnickich, że spał aż do jedenastej, ale na usprawiedliwienie miał, że śniłam mu się ja: 'uprawialiśmy seks, a w zasadzie kochaliśmy się, bo było w tym dużo nadprogramowej czułości'. opieprzał mnie czasem za słabe wiersze i coraz bardziej przyznaję mu rację. jego ostatnia wiadomość do mnie: 'jesteś sławna' po jakimś dziwnym przekomarzaniu się [...]
żałuję, że był niepraktykującym optymistą, ale i tak jestem z niego dumna. czuję jego analogowe wiersze, ale nieco mocniej poezję cybernetyczną z ramienia: cichy nabiau, perfokarta i rozdzielczość chleba.
 mój ulubiony wiersz tomka:


z tego typu wydarzeń wyciągam naukę, że trzeba uważać na rzucane zaklęcia i program w mózgu -
cała nie jestem taka psycho, nie warto być poetą, różowy kaftan do wyrzucenia.
pozdro tom, miej dobry trans.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz