środa, 25 lipca 2012

_Rymikolaże cz. 1










moje ilustracje do nienapisanej jeszcze książki.

niedziela, 22 lipca 2012

niedziela, 15 lipca 2012

_Wizytówki do Japonii


Przygotowałam wizytówki dla siebie i mistrza Oberbe w związku z planowanym wyjazdem do Japonii w sierpniu. Tak jak Marcin Bruczkowski pisał: w Kraju Kwitnącej Wiśni człowiek składa się z ciała, duszy i wizytówki, a Rafał Tomański uważał, że w Japonii wizytówka wyraża wręcz naszą duszę, tak właśnie starałam się choć minimalnie oddać nasz charakter na plakietce o wymiarach 9cm x 5cm, na tyle ile to możliwe.
Nie pełnię zbyt oczywistych funkcji, co jest nieco niepokojące w aspekcie tożsamościowym, ale wybrnęłam po swojemu, umieszczając na wizytówkach mini grafiki swojego autorstwa i wymieniając kilka zainteresowań. Z kolei u mistrza Oberbe aż brakowało miejsca do zawarcia wszystkich informacji przy jednoczesnej chęci zachowania w miarę ascetycznego stylu. 
Z tyłu wizytówek umieściłam nasze dane w katakanie - 'tłumacząc' znak w znak - transkrypcja na polski wyglądałaby mniej więcej tak:
* w moim przypadku: Rimika Mishiritsuka,
* a u Oberbeusza: Pushiemekku Oberebeku
[i tak zrezygnowaliśmy z zapisu imienia Przemysław, czyli: Pujiemisuuafu na rzecz bardziej 'przyswajalnego' Przemka, czyli Puśemekka].
Czytałam, że wizytówki należy traktować w Japonii z należytym szacunkiem - nie można zbyt szybko schować plakietki rozmówcy - trzeba poświęcić chwilę, żeby poczytać, co na niej napisano i najlepiej pokiwać z uznaniem głową, nawet gdy nie zna się japońskich znaków, w jakich jest zapis danych towarzysza. Podobno należy też uważać na miejsce, do którego chowa się wizytówkę. W niektórych japońskich restauracjach są specjalne podpórki-stojaki przeznaczone do trzymania ich na widoku podczas spotkania. Na koniec warto przenieść je do wizytownika, zamiast do kieszeni, gdzie mogłyby się pognieść (przecież: wizytówka = dusza). Japońscy biznesmeni mają zazwyczaj specjalne albumy/klasery, w których przechowują zebrane kartoniki od wielu lat, co wydaje mi się fantastycznym pomysłem i jeśli będzie okazja do zbioru sporej ilości wizytówek, zapewne przejmę ten zwyczaj kolekcjonowania plakietek.
Skąd taki rytuał wizytówkowy w Japonii? Tak jak w średniowiecznej Europie rycerze nosili z dumą swoje herby, tak i w Japonii zakładano rodowe symbole. W momencie dyfuzji kulturowej z Zachodem, wizytówki w Japonii stały się oznaką statusu, choć aktualnie straciły swój prestiżowy wydźwięk i ich wymiana stała się zjawiskiem powszechnym, ale unikalne obrzędy zachowano, np. podając wizytówkę rozmówcy, trzyma się ją w obu dłoniach i wiele innych zwyczajów, wspomnianych już wcześniej.
To są informacje z przeczytanych książek. Zamierzam zweryfikować je już za miesiąc!





Na razie to takie intro mini-impresji, które może przerodzą się w prowadzenie bloga o Japonii. 
お元気で, czyli ogenki-de, czyli trzymajcie się!

środa, 11 lipca 2012

_Nowy, choć bardzo stary aparat








klisza testowa olympus xa. 
1) jeleni hłasko. 
2) oberbe z krewetkami.
3) wszystkie sezony twin peaks.
4) maryjka za łańcuchem dna.
5) kalina na polach mokotowskich.
6) oberbe z humusem w klubie relaks.
7) kino i drgające cosmopolis.

_Toruń i Warszawa









koniec czerwca. wystawa w csw. iga misa de gallo i joe ptasiński. sushi z oberbe. początek lipca.

wtorek, 10 lipca 2012

_Tomasz Pułka nie żyje

nie pisz wierszy o przemijaniu życia, bo potem cytują je w statusach po twojej śmierci.
 każdy chce odcisnąć jakiś stempelek w kursywie, żeby znaleźć lepsze zastępstwo dla zbioru znaków: otwarty nawias - gwiazdka - zamknięty nawias.
tak jak w lutym kot w pustym mieszkaniu szymborskiej, tak teraz ten niefortunny wiersz 'ukraina 9' tomasza pułki. szymborska i pułka w jednym zestawieniu - tu powinno nastąpić rozkoszne, pułkowskie 'hehe'.
żył krócej niż wszyscy młodo umarli poeci.
lubiłam go na tyle, na ile go znałam. kilka miłych wspomnień. napisał kiedyś w swoich impresjach rudnickich, że spał aż do jedenastej, ale na usprawiedliwienie miał, że śniłam mu się ja: 'uprawialiśmy seks, a w zasadzie kochaliśmy się, bo było w tym dużo nadprogramowej czułości'. opieprzał mnie czasem za słabe wiersze i coraz bardziej przyznaję mu rację. jego ostatnia wiadomość do mnie: 'jesteś sławna' po jakimś dziwnym przekomarzaniu się [...]
żałuję, że był niepraktykującym optymistą, ale i tak jestem z niego dumna. czuję jego analogowe wiersze, ale nieco mocniej poezję cybernetyczną z ramienia: cichy nabiau, perfokarta i rozdzielczość chleba.
 mój ulubiony wiersz tomka:


z tego typu wydarzeń wyciągam naukę, że trzeba uważać na rzucane zaklęcia i program w mózgu -
cała nie jestem taka psycho, nie warto być poetą, różowy kaftan do wyrzucenia.
pozdro tom, miej dobry trans.

wtorek, 3 lipca 2012

_Dreadologia



od zawsze rysuję ludzi jak lalki barbie.