wtorek, 8 maja 2012

_Fluoryzacja nadzieniem księżycowym


dedykowane mojemu astro-bratu - joe ptasińskiemu

powiedziałeś, źe czujesz się tak, jakby stado
szczupaków przeżywało orgazm w twoim ciele.
ja to widziałam i miałam tak samo. świat 
stanął w miejscu i gdzieś w odległej galaktyce 
zatańczyłam zbyt psychodelicznie.

kot jest sumieniem kamienicy.
skarcił wzrokiem moje piruety.
na nic zdały się tłumaczenia,
że po raz pierwszy 
słyszeliśmy ten utwór
w takiej rodzielczości.

wołanie o ciepło. chciałam zaprosić go na kolana, 
choć nie lubię kotów. może dlatego, nie wiedziałam jak.
ogrzewam dłonie wrzątkiem z kranu.

zrobiło mi się tak smutno, gdy wspomniałeś, 
że za sto lat nas już tu nie będzie.
próbuję sobie przypomnieć moment, 
w którym dowiedziałam się o śmierci.

to chyba wiedza wrodzona.
wzrusza mnie milimetr
sześcienny powietrza.

pozostały we mnie śladowe ilości grzechów arachidowych,
a kot sam wbiegł mi dzisiaj na kolana, bez pytania.